blog_niciewicztarach

A u mnie działa! – czyli słów kilka o języku programistów…

(…których na wstępie pozdrawiam i podziwiam za mądrość, serio 🙂 ) 

Programista to nie zawód – to stan umysłu. Wie o tym każdy, kto z takowym obcuje, zwłaszcza na gruncie zawodowym. A o to nietrudno, gdyż w dzisiejszym skomputeryzowanym, zdigitalizowanym, cyberterrorystycznym świecie ten gatunek ludzki rozwija się szybciej niż parzydełkowiec przez pączkowanie. Doskonali się, ewoluuje, tworzy gromady i podgrupy. Włada językami, których nie pojmie lingwista-humanista, i tworzy własny język, hermetyczny jak ruski termos.

Mimo to musi się czasem porozumieć z otoczeniem i wydać z siebie coś więcej niż pomruk, zdławione przekleństwo lub wulgarne wykrzyknienie, które sprawia, że na ołpenspejsie rury miękną. A to dlatego, że w tym zawodzie, który jest stanem umysłu jednocześnie, co rusz pada fundamentalne w procesie programowania pytanie: CZY TO DZIAŁA?

(Pytanie ma oczywiście rozliczne warianty, z których najpopularniejsze to: Dlaczego nie działa? Co zrobić, żeby działało?  Kiedy zacznie działać? Jakim cudem to nie działa? Co mam zrobić, żeby działało? Co jest, k”””wa?! O CO KAMAN??? WHYYYYYYY?????????????????????????!!!!!!!!!)

To ważkie, nabrzmiałe znaczeniem pytanie programista co rusz zadaje sobie sam, ale zadają je także między innymi: współtwórcy kodu, testerzy, użytkownicy aplikacji oraz – najgorzej – klienci, zazwyczaj reprezentowani przez anioły cierpliwości i upierdliwości w jednym, czyli pracowników tzw. client service. Jeśli jednak wydaje się Wam, że odpowiedź jest prosta w sposób zero-jedynkowy (tak/nie), przygotujcie się na szok, który sama przeżyłam niedawno, zapoznając się z listą ponad 150 odpowiedzi, które jeden z przedstawicieli tego ponoć niehumanistycznego (nie mylić z „niehumanitarnym” 😊) gatunku skrzętnie spisywał przez wiele miesięcy. I to wcale nie w Javie czy innym HTML-u, ale w ludzkim języku polskim, z domieszką anglicyzmów. Zafascynowana tym bogactwem formalnym i semantycznym, postanowiłam podzielić je na kategorie i wybrane upublicznić – głównie na dowód, że kreatywność językowa programistów jest większa, niż by się można było tego spodziewać…

BRZYDKO I NA TEMAT

To na początek coś, czego można się spodziewać, bo jak coś nie działa, to wiadomo, że człowiek nerwów na wodzy nie utrzyma i najpierw orzeknie, iż jest to:  rypnięte, walnięte, zwalone bądź p***nięte, a wręcz sp***lone tudzież j***nięte. By następnie dojść do wniosku, że to jedna wielka ch***nia z grzybnią, bo coś się ewidentnie źle zj**ało – właśnie tak, z podkreśleniem, że źle. I ch***!        

METAFORYCZNE

Jednakże dla odmiany fakt, że coś nie działa (lub działa niezgodnie z zamierzonym efektem), można określić w sposób metaforyczny, łamiąc stereotyp informatyka o ograniczonej kreatywności.

I tak mogą się zdarzyć: magia, czary, przygoda, chochlik, a nawetDisneyland (naciskasz guzik i nie wiesz, co się wydarzy)… Częściej jednak jest to po prostu: siekiera, garaż, broń palna o kalibrze poniżej 20mm albo zwyczajnie syf, szambo i gówno. Bo zamiast działać, to się zesrało. I to jest po prostu strange!  

LINGIWSTYCZNO-SŁOWOTWÓRCZE

Jak coś nie działa od razu, to znaczy, że jest trudne i trzeba to określić w sposób profesjonalny, żeby się laik odwalił. Nie ma, że nie działa, tylko po prostu nie jest zaimplementowane (czyli, chyba z grubsza, „niewdrożone”…),a poza tym właśnie to zacommitowałem (w innej wersji: „wypchnąłem zmiany do repozytorium”) i deployment działa, ale źle deployuje (czyli żeproces bierze zmiany z repozytorium i przenosi na środowisko, Jezus Maria…).   

I dzięki temu jest kompatybilne, ale nie ma gwarancji, że zadziała.

Jeszcze jakieś pytania? 🙂

SLANGOWE

A teraz porada: jeśli Twoje życie zawodowe zależy od programisty i kilka razy dziennie musisz poruszać najdrażliwszą z kwestii, użyj branżowego slangu. Jest szansa, że szybciej dotrzesz do gościa, bo sprawisz wrażenie, że lepiej kminisz niż ta durna apka. Zamiast stwierdzić, że nie działa, rzuć swobodnie: chyba nie bangla albo ze zmarszczoną brwią zauważ, że jakoś nie trybi. Usłyszysz prawdopodobnie, że ktoś zrobił fixa w złą stronę (ang. fix – naprawiać) i to trzeba zdebugować (ang. bug – pluskwa, owad, robactwo). Oby się okazało, że to będzie proste, copy-paste (kopiuj-wklej). I co? I śmiga!

FILOZOFICZNE

Osobiście moje ulubione, wygłaszane zazwyczaj z głębokim westchnieniem albo wzruszeniem ramion, wyrażającym egzystencjalną niemoc wobec ogromu i tajemnic cyberprzestrzeni.      

  • Coś działa, coś nie działa…
  • Założenie jest generalnie poprawne…
  • Z użytkowego punktu widzenia jest to po prostu nieużytkowe…
  • Owszem, jest sukces, ale nie przez wszystkich rozumiany tożsamo…
  • Nie wszystko działa, ale to nie o to chodzi…
  • Działa! Tylko z inną semantyką…
  • Zgłoszone defekty nie zawsze są defektami…
  • Wszyscy mamy mniejsze bądź większe problemy…
  • To nie jest błąd – to życie…
  • Idea jest piękna, lecz życie nie jest sprawiedliwe…

Właśnie tak…

EUFEMISTYCZNE

Czasem nastrój filozoficzny ustępuje miejsca kreatywnym określeniom eufemistycznym, czyli takim, które nie nazywają zjawiska wprost i zmieniają w dodatku skojarzenia z negatywnych na pozytywne bądź neutralne (to w uproszczeniu…). Zamiast przyznać, że nie działa, można powiedzieć zatem, żema ograniczoną funkcjonalność, działa specyficznie albo wkradła się tu jakaś anomalia. Ewidentny błąd natomiast to efekt uboczny drobny, niezręczność tudzież jakaś zaszłość. Albo po prostu, jeśli chodzi o działanie tego, co ma działać – performance nie jest najlepszy.

I tyle, kurtyna 🙂

CZUŁY BARBARZYŃCA

Podczas rozmowy z programistą jedno na pewno musi zadziałać – instynkt samozachowawczy. Nigdy bowiem nie wiesz, którą część duszy poruszy w nim to twoje niewinne, acz odwieczne i znienawidzone po stokroć pytanie…

Jednego dnia problemy uleczy doktor Jekyll, mówiąc z pokrzepiającym uśmiechem (wariant do wyboru):

Tu jest wszystko dobrze! To jest w fazie testów! Poczekaj chwilę, muszę tylko coś sprawdzić… Działa – tylko nie w tej chwili… Przecież tu się nie ma co popsuć! Przed chwilą działało! Chwilowy błąd. Powinno się dać zrobić… – oraz kluczowe i uniwersalne: A weź odpal jeszcze raz… (czyli zresetuj, innymi słowy).

Jednak innym razem pan Hyde zabije cię wzrokiem, a twoje nadzieje – ciętą ripostą w stylu: 

Niech klient se sprawdzi. Wdrożeniowcy sp****olili. Użytkownik kłamie! (Albo wręcz: Użytkownik jest ch***, bo nie umie tego używać). Bo ty tego nie rozumiesz… To nie jest wymagane. Jak umiejętnie klikasz, to działa. Problem jest po Waszej stronie.  Moim zdaniem to nie jest błąd.

I wreszcie wariant, po usłyszeniu którego należy już uciekać, o ile nie sp***lać:

Nie działa to twoja pała!

A skoro już jesteśmy przy NAJMOCNIEJSZYCH DZIAŁACH, przytoczmy, czy też wytoczmy na koniec, całą serię:

  • Chyba działa.
  • Prawie działa.
  • Jakoś tam działa.
  • Coś tam działa.
  • Działa, ale mało.
  • Działa, ale nie wszystko.
  • Działa, ale źle.  
  • Wczoraj działało.
  • Może zadziała.

I nokautujące, triumfalne oraz, niestety, zazwyczaj definitywne:

A U MNIE działa!

BANG!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *