niemaszczygiel

Brak, z którego rodzą się historie – o książce „Nie ma” Mariusza Szczygła

Nieczęsto sięgam po gatunek reportażu literackiego, bo jednak fikcja jest bezpieczniejsza – pozwala odetchnąć, że przeczytane właśnie historie są jedynie owocem czyjejś wyobraźni, a nie dziełem losu. Tym razem jednak, trochę z ciekawości, a trochę dla ambicji, przeczytałam książkę laureata tegorocznej nagrody NIKE, którego – to chyba jednak trochę obciach… – kojarzyłam dotąd wyłącznie z prekursorskiego w polskiej telewizji talk-show „Na każdy temat” (a miałam plus minus 10 lat, gdy po raz pierwszy „Na dachu wieżowca Polsatu wylądował helikopter i wysiadł z niego prowadzący ten program…”, i to w niezapomnianym musztardowym krawacie 😊). Tymczasem Mariusz Szczygieł od lat konsekwentnie pracuje na miano jednego z czołowych twórców i znawców współczesnego polskiego reportażu, propagatora czeskiej kultury i wreszcie pisarza o świetnym warsztacie i dużej literackiej, momentami wręcz poetyckiej wrażliwości. 

„Nie ma” to kolaż ludzkich historii z różnych stron świata i rozmaitych środowisk, dla których wspólnym mianownikiem jest brak w wielu kontekstach – brak jako śmierć, przemijanie, nieobecność, deficyt, niemoc… Zbiór imponuje różnorodnością bohaterów, których ten aspekt łączy, ale także szeroką perspektywą ujęcia tematu: od drobiazgu, pozornie nieistotnego szczegółu z życia codziennego, po ogólne doświadczenie zmieniające bieg rzeczy i ludzkiego losu. I tak na przykład jesteśmy świadkami upadku słynnej praskiej willi, zaprojektowanej przez architekta-dyktatora Adolfa Loosa, tragicznej historii polskich pisarek, bliźniaczek Woźnickich, czy też bulwersującej opinię publiczną sprawy śmierci małego Tomka, spowodowanej przez jego macochę, a jednocześnie wieloletniego pedagoga i eksperta MEN.       

Celowo używam słowa: świadkami, bo opowieści Szczygła – mimo reportażowego charakteru – mają ton bardzo osobisty, a sposób narracji wywołuje cały wachlarz emocji: od uśmiechu, przez refleksję i zadumę, aż po falę gniewu, oburzenia i żalu. Ta właśnie zróżnicowana dynamika sprawia, że zbiór czyta się z wyostrzoną uwagą i nieustannie pobudzaną ciekawością, zwłaszcza że Szczygieł eksperymentuje (czasem z różnym skutkiem) także z formą: mamy teksty lapidarne albo obszerne, mamy wywiad bez pytań, pytania bez odpowiedzi albo tekst utkany z fragmentów dzienników, niedopowiedzeń czy sądowych akt.

Jakkolwiek książka w swojej niespójności może sprawiać wrażenie dziwnej, czy wręcz chaotycznej, dla mnie osobiście to właśnie jej wielki atut – bo tekst nasuwa skojarzenie z kliszą reportażysty, która pokazuje wycinki rzeczywistości przefiltrowane przez wrażliwość autora i jego duży narracyjny talent. Jako czytelnik bardzo doceniam włożony w książkę ogrom literackiej i dziennikarskiej pracy, a jako człowiek – szacunek i klasę, z jaką autor traktuje swoich rozmówców i wszystko to, czego NIE MA, a co zasługuje na refleksję i pamięć.

Bardzo polecam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *